NIE KRADNIJ !!!
Bielskie Syreny.pl
NIE KRADNIJ !!!

"Moja Kolekcja"
Syrena 105 Bosto'75







Syrena 105 Bosto'75

Czasami w życiu mamy wrażenie, że coś nam jest pisane :):). Tak było i tym razem. Kiedy
na jednym z portali aukcyjnych wypatrzyłem ten samochód, do końca licytacji było dosłownie
30 minut - czyli bardzo mało czasu do namysłu i przeanalizowania domowego budżetu. Rocznik
jak i stan zachowania samochodu sprawiał, że autko było bardzo łakomym kąskiem. Przypomnę Wam tylko, że jest to samochód z pierwszej serii produkcyjnej. W 1975 roku (roku wprowadzenia do produkcji Syreny 105 Bosto) bramy fabryki opuściło ich podobno TYLKO 2 tysiące sztuk. Jednak konsultacja z żoną szybko sprowadziła mnie na ziemię :(:(. Aukcja dobiegła końca, a cena końcowa przekraczała 1 000 zł. No trudno - pomyślałem sobie, z bólem serca dałem za wygraną,
a życie... toczyło się dalej.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

Nie minęło dużo czasu kiedy po raz kolejny ją zobaczyłem :):). Okazało się, że osoba która
ją wylicytowała nie pojawiła się po odbiór samochodu. Więc właściciel poraz kolejny wystawił
ją na sprzedaż. Ucieszyłem się w duchu i tym razem UDAŁO SIĘ !!! :):) - walczyłem o nią
jak lew :):). Pozostało tylko odebrać zakupiony samochodzik.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

W tygodniu większosć ludzi pracuje, więc jedynym możliwym terminem odbioru okazała się niedziela 16 maja 2010 roku. Pomimo iż dzień wcześniej w całym kraju odbyła się Noc Muzeów, która w naszym Bielskim Muzeum Motoryzacji zakończyła się około 200 w nocy, budzik ustawiony był na godzinę 600. Należy jeszcze dodać, że w sobotę wieczorem na Podbeskidziu rozpadało się
na dobre, a prognozy pogody na najbliższe dni nie były optymistyczne. Naszą "klubową" lawetą
(rocznik 1983) miałem do przejechania około 250 km w jedną stronę. Wszechobecna wilgoć dawała się we znaki, ale dmuchawa w przyzwoity sposób radziła sobie z utrzymywaniem przedniej szyby w należytym porządku, w przeciwieństwie do wycieraczek, które momentami nie były
w stanie usuwać wody, pomimo włączonego najszybszego biegu. W radiu co jakiś czas pojawiały się informacje o krytycznej sytuacji i zagrożeniach powodziowych na Podbeskidziu. Jadąc
z ekonomiczną prędkością 80 km/h dotarłem na miejsce późnym popołudniem.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

Syrenka była ukryta przez wiele lat w małej szopce, gdzie warunki bytowania samochodu pozwoliły zachować mu tak znakomity stan techniczny. Z pomocą właścicieli, którzy okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi, w strugach deszczu załadowaliśmy zastaną Syrenkę na lawetę,
po czym dokonaliśmy wszelkich formalności. Moje serducho uradowało się tym bardziej, kiedy okazało się, że wraz z samochodem zachowała się książka gwarancyjna oraz kluczyki.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

Robiło się późno więc po pamiątkowej fotografi przy nazwie miejscowości wyruszyłem w drogę powrotną, a warunki atmosferyczne pogarszały się w miarę pokonywania kolejnych kilometrów. Mazda na swoim "grzbiecie" miała nie jedną Syrenę ale gabaryty Bostonki sprawiały, że prędkość podróżna musiała się ograniczyć do jakiś 50 - 60 km/h. Większa prędkość powodowała uczucie odciążenia przednich kół i jednocześnie "pływanie" samochodu na krętych i wąskich drogach.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

W wielkim skupieniu patrzyłem na ubywające kilometry, gdy w pewnym momencie gdzieś
na autostradzie A4 minął mnie radiowóz policyjny na sygnale i kieruje mnie żebym zjechał
na pobocze. Różne myśli przeszły mi przez głowę, ale kiedy funkcjonariusz zbliżył się do samochodu okazało się na szczęście, że to tylko rutynowa kontrola drogowa. Po sprawdzeniu dokumentów od obu pojazdów i krótkiej rozmowie ruszyłem w dalszą drogę. Do Bielska dotarłem późną nocą. Na miejscu czekał mnie jeszcze rozładunek lawety, bo wczesnym rankiem autko musiało być gotowe do następnej podróży.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!

W poniedziałek wczesnym świtem wyruszyłem do Łodzi, kolejne 250 km w jedną stronę.
Tu jednak przedarcie się przez miasto graniczyło z cudem. Komorowice i ul. Grażyńskiego były zalane, postnowiłem więc przedrzeć się przez starą Katowicką, gdyż w Czechowicach czekał
na mnie ładunek jaki miałem dowieźć do Łodzi. W radiu usłyszałem, że krajowa jedynka
na wysokości Czechowic znalazła się pod wodą, co spowodowało, że miasto zostało sparaliżowane przez utworzony objazd. Udało mi się jednak przejechać i dalsza droga przebiegała już bez zakłóceń. Parę kilometrów przed punktem docelowym pojawiło się dziwne pukanie narastające wraz z prędkością. Pobieżne oględziny nie wykazały żadnej usterki, więc z tymi stukami
i z niewielką prędkością dojechałem :):). Po rozładowaniu lawety, kiedy z samochodu "odpadła" przeszło tona ładunku, okazało się że poluzowały się śruby zabezpieczające bliźniaki czyli tylne koła samochodu. Ze względu na późną popołudniową porę polecono mi warsztat, który dysponuje odpowiednim sprzętem, aby naprawić usterkę. Ku mojemu zdziwieniu był to warsztat Łódzkiego Motozbytu, na samym środku którego stała zaparkowana Syrena 105 rocznik 79-82 (wersja kryzysowa). Za wycieraczką widniała karteczka "grzeje się" :):). Fachowcy szybko naprawili moją usterkę i mogłem udać się w powrotną drogę.

NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!
NIE KRADNIJ !!!


Tekst & foto:
Krzysztof Rajski





Copyright 2010-2012 - Rajsky
Wszystkie artykuły i fotografie są własnością strony www.bielskiesyreny.pl
Kopiowanie i rozpowszechnianie jest zabronione.